Aktualności

z życia Katedry

Strajk kobiet. I co dalej?

Wraz z Instytutem Nauk o Literaturze Polskiej UŚ serdecznie zapraszamy na starter spotkań dyskusyjnych pt. "Strajk kobiet. I co dalej? O języku fanatyzmu, prawach kobiet i obywatelskim oporze"

Dowiedz się więcej

Tadeusz Sławek, Gdzie? Rozważania oikologiczne, cz.2

 

32.
     Przeczuwamy jego istnienie ("noszę je w swoim sercu"), ale wiemy tylko tyle, że rozłamie ono porządek policzalnego, administracyjnego, karto- i topograficznego. Będzie to miejsce, "jakiego nie znamy", chociaż nie otworzy się ono przed nami poza dobrze znanymi widokami miejskich pejzaży. "Gdzie?", o które pytamy nie zdradza i nie odrzuca adresu, ale także nie dowierza mu już bez reszty, nie powierza mu świata i naszej w nim orientacji. To, czego doświadczamy badając kwestię owego "gdzie?" warunkującą pojawienie się "domu" (nic nie jest tak podatne i tak wrażliwe na pytanie "gdzie?", jak właśnie "dom", miejsce zamieszkiwania, które jawi się niezmiennie jako pierwszy adresat pytania o "gdzie?"), to przede wszystkim wielopoziomowość wszelkiej poważnej odpowiedzi. Gdy doświadczamy jakiegoś miejsca w sposób prawdziwie "poważny" (a nie jedynie lokacyjno-adresowy), nabiera ono znaczeń, o które byśmy je nie podejrzewali. Niezastąpiony Benjamin daje nam przykład pewnego placu w Paryżu: 
"W Bellevile jest place du Maroc; gdym trafił tam pewnego niedzielnego popołudnia, to beznadziejne nagromadzenie kamieni z jego czynszówkami wydało mi się nie tylko marokańską pustynią, lecz i zarazem pomnikiem kolonialnego imperializmu, a wizja topograficzna splatała się w nim z sensem alegorycznym i przy tym nie traciła swego miejsca w samym sercu Bellevile"[25]. Do próby odpowiedzi na pytanie "gdzie?" podchodzimy kilkoma splątanymi ścieżkami - topografii, alegorii, nazwy.

     33.
     "Gdzie?" będące, jak powiedzieliśmy, pytaniem podstawowym jest tak istotną kwestią, bowiem - jeśli potraktować ją poważnie - pozwala nam uświadomić sobie i w konsekwencji odnieść się do zbudowanej przez nas rzeczywistości jako pewnego "Nigdzie". Mówi o nim Rilke w "Elegiach" przynajmniej dwukrotnie. W VIII Elegii świat jest wirem stworzonych przez nas form, czyli nie jest "Nigdy bez nie", (niemals Nirgends ohne Nicht). "Nie" spełnia tu funkcję istotną: nazywa rzeczywistość, w której podstawową relacją jest konflikt, spór, negacja. Pytając z powagą o "gdzie?" uzmysławiamy sobie, że nasz świat ma mało afirmatywny charakter, jest światem, w którym drugi jest wrogiem, więc światem, w którym stawką jest nie tyle trwanie, co przetrwanie. To jest właśnie "Nigdzie", które w V Elegii uzyskuje miano "uciążliwego". Gdy pytanie "Gdzie?" dotyka nas do żywego, tam odsłania się "niewysłowione miejsce" nie należące do porządku policzalnego. Przywołajmy w całości stosowny fragment V Elegii: "I nagle w tym uciążliwym Nigdzie, niespodzianie/ niewysłowione miejsce, w którym się czysty niedobór/ przemienia w sposób niepojęty, zbacza/ w ów pusty Nadmiar./ Gdzie niezmierny rachunek/ znosi się bez liczb". W terminologii VIII Elegii oznacza to doświadczenie "Nigdzie bez nie", afirmatywnego (nie)ładu niepoliczalnego. "Dom" jest takim właśnie doświadczeniem przestrzeni.

     Spójrzmy na oryginał:

Und plötzlich in diesem mühsamen Nirgends, plötzlich 
die unsägliche Stelle, wo sich das reine Zuwenig 
unbegreiflich verwandelt —, umspringt 
in jenes leere Zuviel. 
Wo die vielstellige Rechnung 
zahlenlos aufgeht.

     34.
     "Niewysłowione miejsce" jest miejscem przemiany, specyficznego Verwandlung. Niedomiar staje się tam nadmiarem, Zuwenig zostaje przetransformowane w Zuviel. Przemiana ta ma charakter jakby religijny, nie poddający się procedurom objaśniania; mówi o niej Rilke, że dokonuje się w sposób niepojęty, a dokładniej, że sama jest nie do pojęcia, unbegreiflich. Wiemy także, że ruch przemiany nie przebiega po dobrze oznaczonych i przewidywalnych szlakach. Przeciwnie, jest objazdem, obejściem, zboczeniem z kursu, zwrotem dokonanym pod wpływem nagle zmienionego kierunku wiatru (umspringen). "Niewysłowione miejsce" nie należy do porządku mapy i bezpiecznej żeglugi, a co za tym idzie - wyłamuje się z oczekiwań, jakie mamy wobec "domu" mającego wszak być nade wszystko "bezpieczną przystanią".

     35.
     Wiemy teraz także jeszcze jedno: jeżeli rozumieć "dom" w kategoriach filozofii "niewysłowionego miejsca" okaże się on miejscem "znoszącym" inne miejsca, ale nie w sensie ich unieważnienia, a przeciwnie - wykazania ich partnerskiego, równoprawnego charakteru. To, czemu logika świata policzalności każe operować w gramatyce liczby mnogiej, vielstellige Rechnung, teraz przechodzi do gramatyki liczby pojedynczej, unsägliche Stelle. To, co było 
z nieodwołalnej i zrozumiałej konieczności vielstellige, teraz przyjmuje postać jednego Stelle. Dokonuje się drogą zrównania miejsc: to, że jedno z nich stwarza okazję do pojawienia się liczby pojedynczej nie jest wynikiem żadnego przywileju lub konkwisty. "Miejsce niewysłowione", zawsze pojedyncze, powstaje ze specyficznego "rachunku" (Rechnung) miejsc: tak jak liczby, równe w swych prawach, mogą "znosić się" (aufgehen) wzajemnie, tak samo "znoszą się" miejsca obdarzone tymi samymi prawami. Wynikiem owego działania (zarówno w sensie arytmetycznym jak i egzystencjalnym) jest "miejsce niewysłowione" będące miejscem "bez reszty". Długie ciągi miejsc odrębnych "zniosły się" tutaj (zahlenlos aufgeht), zostawiając przestrzeń będącą spotkaniem ich wszystkich. Tak jak "znoszące się" liczby dają nam w wyniku zero, tak i przestrzeń "miejsca niewysłowionego" jest "pusta". Powrócimy do tego wątku niebawem.

     36.
     Czy zatem "niewysłowioność" miejsca nie wypływa z tej właśnie "próżni"? Jeśli "dom" jako "miejsce niewysłowione" okazuje się "pusty", jeśli nie ma w nim nic do nazwania, do wypowiedzenia, czy zatem nie może nie być "niewysłowiony"? Nie ma zatem żadnych podstaw do tego, aby uprawiać filozofię i politykę opartą na wyjątkowości zasług i chwały tegoż "domu"; gdyby oprzeć politykę na filozofii "pustego", "niewysłowionego miejsca", łatwiej byłoby położyć tamę nacjonalistycznym i szowinistycznym tendencjom zawsze wypływającym z poczucia "pełni", jakim dane miejsce obdarza. Podkreślmy raz jeszcze: "znoszenie", o którym mowa nie oznacza wrogości, lecz proces porozumiewania się, nawiązywania relacji, usuwania sprzeczności. W istocie "znoszenie" prowadzące do "pustej" przestrzeni jest nawiązywaniem przyjaźni, a zatem odwrotnością polityki nacjonalistycznej opartej na idei poszukiwania i konstruowania wroga. "(...) Rousseau założył, że istnieje jeden wspólny całemu narodowi wróg, i zaufał jego jednoczącej sile - ideał francuskiego i wszelkiego innego nacjonalizmu - może się pojawić tylko w obliczu wspólnego wroga..."[26].

     37.
     To nie wszystko, co możemy powiedzieć o tym niezwykłym locus, jakim jest "niewysłowione miejsce". To także przejście tego, co "czyste" w to, co "puste", a transformacja ta oznacza zwieńczenie pracy krytycznego myślenia. Gdy rzeczywistość policzalnego, rzeczywistość Rechnung, zostaje dostrzeżona w krytycznym oglądzie ukazuje się jako "czysty niedobór". Następuje odkrycie tego, że w ogromnym zbiorowisku rzeczy, jakim jest świat codzienny znajduje się trudne do opisania miejsce, w którym ujawnia się to, dzięki czemu zdajemy sobie sprawę, że pojmowanie świata jako nagromadzenia i wymiany dóbr wymaga podjęcia krytycznej pracy. W tym miejscu obfitość jawi się nam jako "niedomiar", Zuwenig. Nie jest to odrzuceniem świata, przeciwnie - właśnie to odkrycie jest początkiem drogi w stronę docenienia wartości przedmiotów poza sferą ich instrumentalnej przydatności. Refleksja oikologiczna będzie więc zmierzać do przeprowadzenia analizy świata przedmiotów w sposób przenikający, NICujący (wcale nie unicestwiający) ich instrumentalność. Może przyjąć kształt Barthesowskiej interpretacji przedmiotów życia codziennego, albo poetyckiej epifanii greckiej wazy, jaką przekazał nam Keats.

     38.
     W "niewysłowionym miejscu" wędrujemy wokół przedmiotu niejako powracając do punktu wyjścia. Gdyby było inaczej, gdybyśmy pozostawali w świecie całkowicie innym od świata "niedomiaru", Rilke musiałby zaprowadzić nas do sfery nadmiaru, wszechobfitości. Tymczasem znajdujemy się w "pustym Nadmiarze", nadmiarze pozbawionym przedmiotów, nadmiarze nie będącym w istocie żadnym nadmiarem. Wracamy do królestwa "niedomiaru", ale dokonała się w nas przemiana: odkrywszy zwodniczą i próżną obietnicę, jaką daje świat narzędzi i przedmiotów, który okazuje się "czystym niedomiarem", wracam do niego niejako z drugiej strony - to, co miało być "pełnią", doznaniem czystego "Nadmiaru", okazało się bowiem doznaniem "Nadmiaru" jako pustki, nieobecności, niewypełnionej przestrzeni. Mówi Rilke leere Zuviel - nieodzownie potrzebujemy przedmiotu: gdy już ukaże ukryte w nim puste miejsce czystego niedomiaru, wszystko, co możemy doświadczyć to podmuchu pustej przestrzeni Nadmiaru. "Niewysłowione miejsce" okazuje się miejscem "bez ścian" - z jednej strony dochodzi do nas powiew "czystego niedoboru", z drugiej "pustego Nadmiaru". Oikologia podejmuje refleksje nad miejscem, w którym trzeba podjąć wysiłek zrozumienia "domu" w świecie, nad którym nie ucichło jeszcze wołanie o śmierci Boga.

[*] Fragment rozważań pochodzi ze współautorskiej książki pt. Oikologia. Nauka o domu (razem ze Zbigniewem Kadłubkiem i Aleksandrą Kunce), która ukaże się w 2013 roku i będzie zwieńczeniem prowadzonych badań w ramach projektu: Oikologia. Nauka o domu – krajobraz, zakorzenienie, polityka.
[1] O.Ette, "Literature as Knowledge for Living, Literary Studies as Science for Living", w: Publications of Modern Language Association of America, October 2010, Vol.125, No.4, s.989.
[2] S.Weil, Zakorzenienie, przeł. A.Wielowieyski. Znak: Kraków 1961, s.194.
[3] Ibidem, s.194.
[4] W.Benjamin, Pasaże, przeł. I.Kania. Wydawnictwo Literackie: Kraków 2005, s.915.
[5] G.Bachelard, Wyobraźnia poetycka. Wybór pism, przeł. H.Chudak i A.Tatarkiewicz. PIW: Warszawa 1975, s.312,
[6] W.Benjamin, Pasaże, s.914.
[7] G.Bachelard, Wyobraźnia poetycka..., s.314.
[8] H.Buczyńska-Garewicz, Miejsca, strony, okolice. Przyczynek do fenomenologii przestrzeni. Universitas: Kraków 2005, s.140.
[9] Powieść McDonalda dostępna jest w publicznej domenie jako część Gutenberg Project. Przywołany cytat pochodzi z tej edycji, z rozdziału trzeciego książki zatytułowanego "The Raven" (elektroniczna wersja powieści nie zawiera numerów stron).
[10] C.Kaplan, "Transporting the Subject: Technologies of Mobility and Location in an Era of Globalization", w: Publications of the Modern Language Association of America, January 2002, vol.117, No.1, s.33.
[11] R.M.Rilke, Elegie duinejskie, przeł. M.Jastrun. Wydawnictwo Literackie: Kraków 1962, s.38. Wszystkie cytaty z dzieła Rilkego pochodzą z tej edycji.
[12] H.Buczyńska-Garewicz, Miejsca, strony,okolice..., s.230.
[13] A.Badiou, Święty Paweł. Ustanowienie uniwersalizmu, przeł. J.Kutyła i P.Mościcki. Krytyka Polityczna: Kraków 2007, s.64.
[14] G.Agamben, Czas, który zostaje, przeł. S.Królak. Wydawnictwo Sic!: Warszawa 2009, s.75.
[15] A.Badiou, Święty Paweł..., s.21.
[16] W.Benjamin, Pasaże, s.875.
[17] P.Muratow, Obrazy Włoch. Wenecja, przeł. P.Hertz. Zeszyty Literackie: Warszawa 2009, s.100.
[18] To parafraza wypowiedzi Shylocka z 1 sceny 3 aktu Kupca weneckiego, którą przywołuję tutaj w przekładzie Leona Ulricha.
[19] Patrz uwagi zawarte w książce Patricka Hogana, What Literature Teaches Us about Emotion. Cambridge University Press: Cambridge 2011, s.76-79.
[20] W.Benjamin, Pasaże, s.932.
[21] D.Malouf, "Among the Ruins", w: D.Malouf, Selected Poems. Angus and Robertson Publishers: London and Sydney 1981, s.43.
[22] G.Simmel, Most i drzwi. Wybór esejów, przeł. M.Łukasiewicz. Oficyna Naukowa: Warszawa 2006, s.17.
[23] W.Benjamin, Pasaże, s.876.
[24] Ibidem, s.876.
[25] Ibidem, s.900.
[26] H.Arendt, O rewolucji, przeł. M.Godyń. Warszawa: Czytelnik 2003, s.93.